Ta strona używa ciasteczek (cookies) w celu realizacji usług zgodnie z Polityką dotyczącą cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.
Czytaj więcej »
Newsletter

                                    

 

Muzeum Marynarki Wojennej w Gdyni 1 IX - 30 IX            wystawa stała

poniedziałki - nieczynne       wtorki - wstęp wolny w godz. 10.00 - 18.00 (ostatnie wejście o godz. 17.20)                     od środy do soboty - godz. 10.00 - 18.00   niedziela - godz. 12.00-18.00                Kasa biletowa czynna 10.00 - 17.20 z przerwą 12.45 - 13.00, ostatnie wejście o godz. 17.20.

Okręt-Muzeum ORP "Błyskawica"                            Od 1 V do 30 IX

Okręt czynny od wtorku do niedzieli w godz. 10.00-13.00 i 14.00-18.00

Kasa otwarta odpowiednio do 12.20 i 17.20                   Ostatnie wejście na okręt odpowiednio o 12.20 i 17.20

W PONIEDZIAŁKI OKRĘT ZAMKNIĘTY!


UWAGA!!!                                       w dniach:       25-26 IX 2019                            OKRĘT ZAMKNIĘTY DLA ZWIEDZAJĄCYCH!!!

Informacje o zwiedzaniu
i usłudze przewodnickiej
tel. 58 620-13-81 wew. 20, 22 lub rezerwacja@muzeummw.pl
Rezerwacje przyjmujemy od poniedziałku do piątku w godzinach od 9:00 do 15:00 
(podczas gdy edukatorzy prowadzą zajęcia nie mogą odebrać telefonu od Państwa.
W takiej sytuacji prosimy o przesłanie zgłoszenia na adres mejlowy lub kontakt telefoniczny w terminie późniejszym).

INFORMACJA w sprawie przyjęć skarg i wniosków

 

KLAUZULA INFORMACYJNA RODO

 

WNIOSEK O POBRANIE LOGO MMW

 

 

01.07.2019MIŁE ODWIEDZINY W MUZEUM

01.07.2019

W ostatni piątek 28 czerwca w Muzeum miała miejsce wyjątkowa uroczystość. Odwiedził nas pan Andrzej (Andy) Sadowski, syn ppor. Kazimierza Sadowskiego, oficera broni podwodnej z ORP „Żbik” internowanego w czasie wojny w Szwecji. Pan Sadowski po raz pierwszy w życiu miał szansę wziąć do ręki szablę po swoim ojcu - szablę wz. 27 z dedykacją dla prymusa Szkoły Podchorążych, którą muzeum posiada w swoich zbiorach, a obecnie można ją podziwiać na wystawie stałej.

Następnie pan Sadowski powiedział parę bardzo wzruszających słów. Przemowę tę, za zgodą autora, zamieszczamy poniżej:

Wystawienie złotej szabli ojca w Muzeum Marynarki Wojennej w Gdyni

Jest wielkim zaszczytem oraz przywilejem, jak i szczęściem dla mnie, że stoję tu dzisiaj trzymając złotą szablę mojego ojca, którą został nagrodzony przez kontradmirała Świrskiego osiemdziesiąt trzy lata temu; szablę, której poszukiwałem przez całe życie, ale - w przeciwieństwie do grobu mojego ojca, którego nie odnalazłem, mogę ją zobaczyć i dotknąć.

Pomimo moich początkowych odczuć zdecydowałem, że najlepsze stałe miejsce dla niej jest tu, w Muzeum Marynarki Wojennej w Gdyni, gdzie inni mogą ją podziwiać jako skarb narodowy oraz trwały hołd dla mego ojca.

Przy tej okazji chciałbym przypomnieć, uhonorować oraz podziękować wszystkim towarzyszom mojego ojca: oficerom, marynarzom, jego i moim przyjaciołom oraz innym, którzy hojnie dzielili się ze mną informacjami o moim ojcu, który zmarł, gdy miałem osiem lat. (Odnoszę się do ich, znanych mi, oficjalnych rang).

Kapitanowi Bronisławowi Hackbeil, mojemu wujowi, który służył na ORP Sęp, a także przejął odpowiedzialność za moje wychowanie pomiędzy ósmym a siedemnastym rokiem życia.

Komandorowi porucznikowi Michałowi Żebrowskiemu, dowódcy Żbika, mojemu ojcu chrzestnemu, który obdarzył mnie pomocą i wskazówkami oraz uczestniczył w moim weselu.

Braciom mojego ojca: Czesławowi, Josephowi (Józefowi) oraz Tadeuszowi, którzy wyróżnili się jako członkowie Powstania Warszawskiego podczas nazistowskiej okupacji. Tadeuszowi również za spędzenie wielu lat nad zebraniem i podzieleniem się ze mną historią naszej rodziny.

Kontradmirałowi Eugeniuszowi Tumaniszwili, który był pierwszym z towarzyszy mojego ojca, który mnie odnalazł oraz przekazał mi zdjęcia, informacje oraz imiona innych towarzyszy mojego ojca, którzy wciąż żyli w tamtym czasie, z którymi się następnie kontaktowałem.

Kapitanowi Zbigniewowi Węglarzowi, który również ukończył szkołę w 1936 roku, którego spotkałem w Krakowie krótko przed jego śmiercią. Węglarz podzielił się ze mną oryginalnymi wpisami z dziennika podróży, którą odbył z moim ojcem i innymi kadetami Oficerskiej Szkoły Marynarki Wojennej na ORP Iskra w okresie od pierwszego września 1933 do trzydziestego pierwszego października 1933.

Kapitanowi Michałowi Białowskiemu, który zadzwonił do mnie pewnego wieczora ze Seattle informując, że był przyjacielem mojego ojca i posiadał moje zdjęcie, które mu wręczyłem w 1947 roku. Wraz z żoną Janiną mieszkali w tym samym domu w Plymouth, w którym mieszkaliśmy z ojcem. Wraz z moją żoną odwiedziliśmy Białowskich kilkukrotnie i zostaliśmy dobrymi przyjaciółmi. Białowscy i Tumaniszwilisowie odwiedzili nas również w naszym domu.

Kapitanowi Jerzemu Hedingerowi, który skontaktował się ze mną telefonicznie krótko przed swoją śmiercią i opisał swoje doświadczenia z moim ojcem w Szwecji, gdzie obsługiwali tajne radio, słuchając niemieckich transmisji i przekazując je zakodowane aliantom.

Doktor Wandzie Troman oraz jej mężowi Royowi Troman. Doktor Troman, z którą mam regularny kontakt, pomogła mi niezwykle, udzielając wcześniej nie znanych mi informacji.

Bohdanowi Pawłowiczowi, który wraz z żoną opiekował się mną w Rio de Janeiro w 1949 roku. Dziękuję jego żonie, która obdarzyła mnie specjalną opieką, gdy miałem zapalenie płuc.

Zdzisławowi Pieniowskiemu, byłemu marynarzowi na ORP Sęp oraz jego żonie Mariannie Pieniowski z Mariefred w Szwecji. Powróciłem do Mariefred, by odwiedzić grób mojej matki w 2002 roku. Po sześćdziesięciu latach nieobecności  odnalazłem tam świeże kwiaty. Marianna opiekowała się grobem przez te wszystkie lata.

Hakanowi Pieniowski, ich synowi, mojemu przyjacielowi z lat dziecięcych, obecnie producentowi filmowemu, który był zaangażowany w zachowanie i dbanie o historię internowania polskich okrętów podwodnych podczas wojny.

Marynarzom Czesławowi Marcinkowskiemu, który służył na Żbiku wraz z moim ojcem oraz Władysławowi Słomie, który służył na Rysiu i który ofiarował mi swoje marynarskie spinki do mankietów oraz spinkę do krawata podczas mojej pierwszej wizyty w Mariefred.

Dziękuję mojej rodzinie w Polsce: Krystynie Chruścińskiej oraz jej mężowi Januszowi, ich synowi profesorowi Darkowi Chruścińskiemu oraz jego żonie profesor Alicji Chruścińskiej i ich dzieciom Dorocie i Tomkowi oraz mojemu kuzynowi Markowi Sadowskiemu.

Na koniec najważniejsze, dziękuję mojej od pięćdziesięciu pięciu lat żonie, Kathleen, za jej nieustające wsparcie podczas poszukiwań historii mojego ojca oraz jego szabli; wspaniałej matce naszej czwórki dzieci i babci ośmiu wnucząt, kochanej przez wszystkich, którzy ją spotkali.

Andrzej Sadowski
28 czerwca 2019

 

Fot.: H. Nagrodzki/MMW.



Polecamy

Partnerzy